?

Log in

i'm the reason
monsters hide under the bed
Recent Entries 
06/22/2017 12:04 pm - #133
dreams
- how are you?
- I'm fine.
- you're what?
- fine...
- bullshit!
-you're right. i'm not fine. i never was. anxiety. sleep deprivation. insecurity. depression. all this behind the smilling face. masks. all over again.

- how are you?
- (well, i'm feeling like a crap right now. didn't sleep last night. still think 'bout the past. and how could i prevented it. all i want right now is to stay at home, in my bed, under couples of blankets (because if you have a blanket you can't be scared) and hide from the world. but i need to go to workd. everyday. and pretend...) I'm fine.



w życiu nic nie da się przewinąć. ani cofnąć. nie można wymazać tych nieciekawych fragementów. albo tych nudnych. w życiu trzeba spróbować wszystkiego. jakkolwiek dziwnie to nie brzmi.
bo jak możemy mówić, że mieliśmy udane życie, że jesteśmy zadowoleni.. skoro dobrych chwil nie mamy z czym porównać? skąd mamy wiedzieć, że właśnie tak to powinno wyglądać? że jesteśmy szczęściarzami, bo... ?
druga strona rzeki/płotu zawsze wydaje się bardziej zielona, bardziej żywa, ciekawsza, lepsza. a czy potrafimy rozejrzeć się wokół siebie i docenić to co mamy? albo starać się bardziej, by dążyć właśnie do tego lepszego?



co więcej?
zapach czerwcowego dnia
01/31/2017 02:19 pm - # 132
death
sometimes you just need to let it go

poczułam się jak dziecko we mgle.
w tej jednej sekundzie, między jednym a drugim uderzeniem serca zgubiłam własne ja.
nie wiedziałam, gdzie jest góra, gdzie dół i czy faktycznie siedze na krześle.
nie wiedziałam ile mam lat, ile czasu minęło od zadania pytania i o czym tak naprawdę rozmawiamy.

między jednym a drugim uderzeniem serca zabrakło mi powietrza.
zgubiłam siebie.
a może nigdy tak naprawdę nie miałam siebie?

zgubiłam tą pewność, którą miałam jako dziecko 10 lat temu.
tą niezachwianą pewność, że wiem co robię, wiem czego chcę i choćby po trupach, ale dojdę do celu.
zabrakło mi odwagi.

może to dlatego, że Wtedy miałam swoją ostoję, swoją latarnię morską, która wskazywała cel i sprawiała, że nie czułam że walczę ze światem w pojedynkę.


jak znowu podjąć ryzyko i znaleźć cel, dla którego to wszystko będzie miało sens?

otwarta furtka, której może nigdy nie przekroczę.
05/21/2016 06:17 pm - #131
fuck
don't hold me up now
i can stand my own ground
i don't need your help now
you wil let me down...



czasami zdarza się, że tracimy poczucie bezpieczeństwa.
coś, co było fundamentem naszego życia nagle przestaje mieć znaczenie.
okazuje się być kłamstwem, półprawdą, wytworem czyjejś wyobraźni - pewną utopią, w której właśnie w ten sposób wszystko powinno wyglądać.

jak sobie radzić ze świadomością, że skoro nawet tak zasadnicze podstawy naszego ja, na których opieraliśmy całe swoje życie są niczym innym jak zamkiem z piasku... czy z ręką na sercu możemy powiedzieć, że rozróżniamy dobro od zła?


jak odbudować fundamenty, gdy już dawno minęło się punkt zapisu gry? gdy nie można cofnąć się do jej początku? jak walczyć z bossem, gdy wiemy, że źle przydzieliliśmy skille?

możemy albo zacząć nowa postacią, albo postarać się cofnąć do momentu, gdzie przynajmniej częsiowo możemy jakoś nadbudować fundamenty, inaczej rozłożyć część skilli, pójść inną drogą.



pytanie jednak, czy starczy odwagi?
10/09/2015 06:12 pm - # 130
evil
when you dream, sometimes you remember.
when you wake, you always forget.


zmiany bywają dziwne.
niby są, ale jakby ich nie było.
człowiek dostosowuje się do otaczającego go świata, który ciągle się zmienia, rozwija się, ewoluuje.
gdy nadchodzi moment, w którym to przekracza granice naszej tolerancji na zmiany – wracamy do przeszłości.
muzyka, której słuchaliśmy mając naście lat.
ulubiona książka z dzieciństwa.
znajomi z czasów szkolnych.
czasem wystarczy nawet tylko wrócić myślą do wydarzeń z innego okresu w życiu, by zmienić swojego postrzeganie Teraz.

problem jest taki, że wracając do wydarzeń z Wtedy, a pozostając w Teraz – zmieniamy je.
muzyka, której teksty przestają mieć sens.
książka tak infantylna, że nie wiemy czemu nam się podobała.
znajomi, którzy Wtedy znaczyli więcej i nie wiemy z jakiego powodu.

po powrocie z przeszłości pewne rzeczy nagle przestają mieć sens.

jest jednak taka szuflada zamykana na kluczyk.
coś, jak cmentarz dawnych miłości.
pielęgnujemy te wspomnienia o muzyce, słowach, gestach, ludziach.
staramy się nie zaśmiecać ich, nie zmieniać w żaden sposób.
pozwalają przezwyciężyć trudne chwile.

potem wracamy do Teraz… i okazuje się, że zmiany wcale takie straszne nie są, że wcale tak dużo się nie zmieniło.
muzyka nadal porusza w nas tą samą nutę.
książka nadal wywołuje te same emocje.
ludzie… są wciąż ci sami.
mimo dzielących kilometrów pozostaje świadomość, że nic się nie zmieniło.

wystarczy tylko wyciągnąć rękę.


co więcej?
październik z przytupem wszedł do miast. jedni wyjeżdżają, inni przyjeżdżają a jeszcze inni dają znać, że mimo odległości wciąż znaczymy to samo.

punkty odniesienia.
02/25/2015 10:20 am - # 129
dreams 2
wiara w szczęśliwe zakończenie.
mamy zapisane to w genach.
jakakolwiek nie byłaby sytuacja, jakkolwiek racjonalnie, rozsądnie nie podchodziłoby się do sprawy, jakiekolwiek pesymistycznie nastawienie nie towarzyszyłoby nam od początku to wierzymy, że wszystko skończy się dobrze.

tego uczy lukrowany świat.
a potem urojenia zderzają się z rzeczywistością i człowiek skulony pod kocykiem w kącie zastanawia się, gdzie popełnił błąd i dlaczego świat jest taki niesprawiedliwy.

jak przygotować się do walki z brutalnością świata?


oko cyklonu mode on.
jak pozostać spokojnym, gdy zmiany niechybne powodują palpitacje serca i umieranie komórek jedna za drugą?

jak odnaleźć siebie pośród chaosu uczuć?


co robić, gdy szansa na szczęście znika za horyzontem, a my jesteśmy zamknięci za kryształową ścianą słów?




maybe someday I'll see you again and you'll look into my eyes and call me your friend...
12/19/2014 10:46 pm - # 128
death
czasami jest tak, że zmieniamy zdanie.
zmieniamy je pod wpływem różnych czynników: opinii innych, presji otoczenia, uzyskania dodakowych informacji.
czasami jest tak, że wraz z dojrzewaniem zmieniamy postrzeganie różnych spraw.
częściowo dopasowujemy się do oczekiwań innych, częściowo jest to skuek poszerzenia horyzontów myślowych i zmiany zainteresowań.
a czasami jest to kwestia okoliczności w jakich rozważamy pewne sprawy.

trudno pozostać spokojnym, gdy świat się zmienia.

oko cyklonu.


co więcej?
zima bez zimy nie nastraja pozytywnie, a czyhające zmiany zmuszają do przewartościowania swojego świata.


co tak naprawdę liczy się w życiu?
11/08/2014 03:53 am - #127
pig
każdy ma takie chwile, że lubi być sam.

zły dzień w pracy, za wiele wypadków, jesienna depresja albo po prostu zły humor.

są chwile, że zakopanie się pod kocykiem przyniesie lepszy efekt niż zmierzenie się ze światem.

jak uporać się z wewnętrznym chaosem?

listopad włazi do miast, a kubek herbaty nie chce ukoić nerów.

czasami potrzeba chyba czegoś więcej niż kocyk i herbata by uporać się z życiem.


co więcej?
to koniec czegoś ważnego.

chwile ulotne.
10/19/2014 03:44 pm - #125
fuck
niebezpiecznie jest wierzyć w to, że coś trwa wiecznie


są takie momenty w życiu, żę mogłoby się zdawać, że coś będzie trwało wiecznie.
są takie momenty w życiu, że nie przejmujemy się upływającym czasem.
są również takie momenty w życiu, że chciałoby się cofnąć czas.


wszystko sprowadza się do tego, że coś jest, a później tego nie ma.
praca, studia, znajomi, przyjaciele, miejsca, znajomi, przedmioty.

niczego nie można być pewnym.
czas nie stoi w miejscu, a ludzie to zmienna, której nie sposób przewidzieć, skoro nie ma się wszystkich danych.

zostaje jedynie przechowywanie wspomnieć jak w starej szafie.

tylko...

co więcej zostaje, proćż echa uczuć?
10/08/2014 02:30 am - #124
aaa!
zmiany.
zmiany bywają różne.
czasem są dobre, a czaem nie do końca.
z perspektywy czasu zmiany bywaą jednak konieczne.

nie istotne jaki mamy do nich stosunek.
nie istotne, czy chcemy zmian, czy nie.
one i tak się przytrafią.
prędzej czy później wydarzy się w życiu coś, co spowoduje te zmiany.

nowa praca, nowy dom, nowi znajomi, nowe obowiązki, nowe studia... czy po prostu to kwestia tego, że dorastamy.

jakiekolwiek nie byłyby to powody, zmiany są potrzebne.

rozwijają, pomagają dokonywać życiowych wyborów.

pozwalają spojrzeć na pewne sprawy z zupełnie innej perspektywy.
pozalają próbować nowych możliwości.
pozwalają odnaleźć w życiu to, co ważne.

zmiany są dobre. potrzebne.

ale...

co jeśli nie jesteśmy w stanie tego dostrzec?
jeśli znajdujemy się w takim momencie, że zmiany przerażają?

co wtedy?


chyba nie każdy jest na tyle silny, żeby pokonać własny strach.

co więcej?
listopad włazi do miast
08/13/2014 07:52 pm - # 123
evil
i think i love you better now


czasami pojawiają się momenty w życiu, że mamy możliwość wyboru.

rozstaje dróg.

to, którą z nich wybierzemy bywa sumą wcześniejszych wydarzeń, wymieszaną z dozą prawdopodobieństwa, jaki efekt uzyskamy.

jakby nie było...
z perspektywy czasu każda podjęta decyzja wydaje się słuszna.

albo przynajmniej przy odrobinie optymizmu conajmniej właściwa.

skutki bywają czasami jednak nie do przewidzenia, ale nie można przecież oszacować prawdopodobieństwa, jeśli conajmniej dwie zmienne to czynnik ludzki.

jakkolwiek ważne jest by żyć w zgodzie z samym sobą, bo tylko to zostaje nam na końcu.

więcej?
if you pick up the phone please don't call on me
This page was loaded Jun 27th 2017, 12:05 am GMT.